Dlaczego odchodzę od zleceń.
- Anna Bogusz

- 10 kwi
- 2 minut(y) czytania
Zaktualizowano: 27 kwi
„ Ona jest prawdziwą czarodziejką kredek. Wszystko, co rysuje, zdaje się ożywać. Zleciłabym jej wykonanie portretu ponownie w każdej chwili ( ...) ”

Takie wiadomości naprawdę wiele dla mnie znaczą, dlatego tym bardziej decyzja o odejściu od zleceń nie była łatwa. Przez długi czas stanowiły one ważną część mojej pracy artystycznej. Pozwoliły mi nawiązać kontakt z ludźmi z różnych stron świata, poznać ich oraz ich historie, czasami wzruszające, zabawne a czasami bolesne. Każde z tych zleceń było wyjątkowe i pozwalało mi stworzyć coś bardzo osobistego dla konkretnej osoby. To było doświadczenie, które bardzo sobie cenię.
Jednocześnie doszłam do momentu, w którym odczuwam silną potrzebę podążania za nowymi pomysłami, które od dłuższego czasu narastały w tle. Mam projekty, które noszę w sobie od lat, oraz prace, które chcę eksplorować swobodniej, bez ograniczeń wynikających ze zleceń. Aby móc to zrobić w pełni, potrzebuję stworzyć na to przestrzeń. Odejście od zleceń nie było łatwą decyzją, ale okazało się konieczne, by moc skupić się na rozwijaniu własnej twórczości i tworzeniu prac zgodnych z tym, kim obecnie jestem, jako człowiek i artysta.


Komentarze