Dlaczego odchodzę od zleceń.
- Anna Bogusz

- 5 dni temu
- 2 minut(y) czytania
Zaktualizowano: 4 dni temu
„ Ona jest prawdziwą czarodziejką kredek. Wszystko, co rysuje, zdaje się ożywać. Zleciłabym jej wykonanie portretu ponownie w każdej chwili ( ...) ”

Takie wiadomości naprawdę wiele dla mnie znaczą, dlatego decyzja o odejściu od zleceń nie była łatwa. Przez długi czas zlecenia stanowiły ważną część mojej pracy artystycznej. To wlasnie one pozwoliły mi nawiązać kontakt z ludźmi z różnych stron świata. Poznać ich historie oraz historie ich rodzin, wzruszające, zabawne, czasem trudne. Każde z tych zleceń było wyjątkowe i pozwalało mi stworzyć coś bardzo osobistego dla konkretnej osoby. To było doświadczenie, które bardzo cenię.
Jednocześnie doszłam do momentu, w którym odczuwam silną potrzebę podążania za nowymi pomysłami, które od dłuższego czasu narastały w tle. Mam projekty, które noszę w sobie od lat, oraz prace, które chcę eksplorować swobodniej, bez ograniczeń wynikających ze zleceń. Aby móc to zrobić w pełni, potrzebuję stworzyć na to przestrzeń.
Odejście od zleceń nie było łatwą decyzją, ale uznałam je za konieczne. Dzięki temu mogę skupić się na rozwijaniu własnej twórczości, dopracowywaniu kierunku i tworzeniu prac bardziej zgodnych z tym, gdzie jestem jako artystka w tym momencie.




Komentarze